przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

tak zrobił Mirek, zebrał drużynę, z drużyną wyrusza w drogę. gcc, to taki projekt całej drużyny i biorą udział w konkursie w którym wiele przejdą – raz, że będzie musztrował ich kapitan Mirek, dwa, że o chodzenie chodzi (he he). long story short, czyli jakby to przetłumaczyć swojsko na polski: polej synek to coś Ci opowiem – w orange biją się na aktywność fizyczną, trzeba klikać ilość kroków. chodzenie/bieganie = dużo kroków. Mirek robi dużo kroków, osoby z jego zespołu robią dużo kroków. zespół wygrywa nagrody. ja pomogłem zrobić zdjęcia, skoczyliśmy do starego gaju, bo tam jest ładnie (naprawdę ładnie, fakty nie zostały nagięte w celu ubarwienia historii) i w jakieś 30 minut zrobiłem kilka fot dla teamu. teamu healthy7. życzmy im powodzenia, niech mają, co wygrają to ich. wiadomo, ze są jeszcze pojedyncze zdjęcia, ale nie wstawię ich, bo wpis byłby tak długi, że nikomu nie chciałoby się pedałować na sam dół, żeby poczytać jeszcze o jakichś głupotach.

mirekgcc

a teraz zupełnie z innej beczki. wspominałem, że będziemy na ślubie z Kingą i tak się stało. również tak jak wspominałem Kinga ładnie wygląda i nie zmieniło się to nic a nic na całej tej imprezie. kupiliśmy dla niej sukienkę fartem, we wzór, który w ogóle nie powinien mi się podobać a mimo to wygląda super – może to jest to, że ładnemu we wszystkim ładnie, albo inne coś tam pasujące przysłowie. coś co było super, to kościół, wzięliśmy aparat, żeby porobić trochę fot i mieć pamiątkę z wydarzenia. poszło zgodnie z planem, jest trochę fot i trochę pamiątka. to akurat z telefonu.

13029569_1192391147461639_1691536446743110761_o

ogólnie było fajnie, ludzie mili, żarcie 3/5, ale z braku laku wiadomo a wódka w bardzo ładnych butelkach, udało się panu tadeuszowi odświeżenie marki.

IMG_9807

tutaj ten kościół, oprócz tego, że wdzięczny to jeszcze jasny a przy nie było nasrane do porzygu jakichś złotych badziewi na każdej możliwej nawie i miejscu. ogólnie polecam dzieciom. ładnie.

tak jeszcze apropos tego, że ładnie w starym gaju, to małpując po tym całym zajściu z gcc wybraliśmy się przejść tak po prostu, na spacer. po prostu spacer był miły, fajnie jest mieć ten lasek tuż pod nosem jak się mieszka zaraz na osiedlach na porębie. jesteś w mieście po czym po kilku minutach spaceru przechodzisz jak ninja przez tory uważając bardziej na SOKistów niż na pociągi (bo sokiści są mniejsi i mogą ukryć się w krzakach, pociągowi – nie mówię, że nie może, bo wszyscy znamy historię z tym złotym na śląsku – trudniej) i pyk, jesteś w lesie, który nawet jest w jakiś magiczny sposób podpięty pod park krajobrazowy. to jest tak bardzo dobre. może właśnie z tego względu masa ludzi spaceruje sobie po tym lesie i co chwilę można spotkać jakąś rodzinę na spacerze, masę ludzi, którzy biegają czy jeżdżą na rowerze a także gimbazę, która sączy sobie pierwszego redsa na pół. ma to swój urok. i wbrew całej nagonce nie wszyscy ludzie siedzą teraz przed komputerami.

IMG_1842m

IMG_1868m

a tak, zmieniliśmy mieszkanie i żyjemy sobie w tym luksusie dwóch pokojów z których jeden wygląda na razie jak piwnica bardziej, bo jest tam składzik wszystkiego czego nie można położyć nigdzie indziej. nie jest to z jednej strony głupie, bo inaczej wszystkie te rzeczy trzeba byłoby nieść do piwnicy a mi samcowi alfa na pewno trudno byłoby się z tym zebrać przez przynajmniej dwa miesiące – teraz wszystkie dziewczyny które to czytają przytakują i myślą sobie mhm, jak każdy facet a faceci od niechcenia rzucają no i dobra – żeby w końcu w glorii i chwale zrobić coś dla lepszego jutra. i takie tam pitu pitu o tym mieszkaniu, ale to co jest w nim super, to widoki w makro skali. jednak 10 piętro + lsm + odpowiednie ustawienie bloku i miło popatrzeć przez okno. to pierwsze to dwie klatki złożone w jedną (cukierek intencjonalny, chciałem coś sprawdzić), to drugie to jedna klatka na długim czasie, to trzecie to kubek, rano i herbata w nim.

IMG_4792

IMG_4782-Edit

a także w skali mikro

tlo

rozpisałem się o niczym. licznik pokazuje mi, że to już z 600 słów. do tego trochę obrazków. podsumowując, las jest zawsze spoko czy to na spacer czy do załatwienia sobie kilku fot, widok z balkonu jest ładny o ile jest niebrzydki a kościoły kiedy są jasne to od razu bardziej chce się robić foty. chyba starczy tego dobrego. pozdrawiam z wpisu na pamiętniczku.

kilka ostatnich dni

to czas spędzony głównie na bieganiu i zabieganiu. bieganie to perły małopolski. fajna impreza, daleko bo w ojcowskim parku narodowym a to już w krakowie niemal. pojechałbym w sumie do krakowa sobie, bo to ładne miasto i fajnie byłoby je odwiedzić z Kingą. no nic, to taki plan. natomiast co do pereł. bardzo fajnie przygotowana impreza, w pakiecie startowym buf, napój z zawartą w nim energią oraz sterta ulotek. kupon na zupę i los do udziału w grze. start w miejscowości skała, przy świetnie zaprojektowanej szkole (niestety nie mam foty). wszystko fajnie poprowadzone, nagłośnienie, trasa, punkty z wodą. całość trasy dość prosta, mało przewyższeń, dodatkowo 70/30 asfalt teren. więc bardziej 20km drogowe niż górskie. pogoda dopisała na tyle, że myślałem, że zejdę, jednak bieganie w wysokiej temperaturze na max mnie męczy, muszę mieć wtedy dużo wody ze sobą. byłem z Mirkiem i z Kamilem. Kamil jak mi wiadomo a wam nie biega bardzo szybko. tak też zrobił i na perłach, zajął drugie miejsce mimo zmęczenia udziałem w zawodach poprzedzających wyjazd do ojcowskiego parku. Mirek poradził sobie również bardzo dobrze. ale Mirek zaczyna być hardkorem, więc nie dziwię się nic a nic. dostało mi się nawet fotą na której wyglądam jak z „rolnik szuka żony”, ale nic to, dotarłem do mety, przeżyłem, muszę więcej się ruszać. dodatkowo skrzywiłem się co najmniej jakbym miał się posrać z tego całego wysiłku.

13041378_1607839866173390_6362974171691255901_o

a to Kamil, Kamil biega szybko i jest interesującą osobą. polecam śledzić Kamila na facebooku.

13063190_1607840656173311_4679514084299417779_o

no nic, trasa nie była trudna, więc zakwasy miałem tylko przez dwa dni, bo nie jestem przyzwyczajony do takich akcji. nie mniej jednak przyjemnie było się przejechać i przespać w całkiem sympatycznym, skompresowanym domku oddalonym o jakieś 2km od startu. polecam.

trzeba było też pobiegać za rzeczami na ślub, idziemy z Kingą w sobotę. niby nam się nie chce, ale wiadomo jak to jest, rosół, wóda, owoce, disco polo, jest to jakaś tam atrakcja. musiałem wydać pieniądze na buty, początkowo miały byc eleganckie, ale po ich założeniu wyszło tak, że Kinga parsknęła śmiechem, ja poczułem się jak cyrkowiec, skończyło się na trampkach. trampkach i koszuli w kropki. zrobimy sobie na pewno jakieś ładne zdjęcie, żeby się nim pochwalić, bo czemu by nie. w końcu Pingu jest ładna a jak będę obok, to będzie wyglądała jeszcze ładniej.

jako wierny ex-pracownik korporacji pomogłem też przy jakimś orange „konkursie” Mirkowi, trzeba było zrobić zdjęcie grupowe, będą się ścigać na kroki. będzie zabawne jak Mirek nastuka razem z Rafałem miliard od razu na początku. w końcu rzeźnik to nie przelewki. miejscówka to stary gaj w lublinie. las tuż za osiedlami na obrzeżach jednej z dzielnic lublina. przepiękny lasek zaraz pod miastem, gdzie biega/jeździ na rowerze/spaceruje masa ludzi bo warunki sprzyjają takim szaleństwom. poszło sprawnie, bo jak zwykle trzeba było ogarnąć w miarę sprawnie i skrzyknąć w miarę zapracowanych ludzi. wyszło chyba w miarę oki, mnie się widzi. ludziom się widzi. mam nadzieję, że nikt tam nie zrobi lepszego.

orange_male

dodatkowo każdy z uczestników tej profesjonalnej, 30minutowej sesji dostał zdjęcie indywidualne, którego tutaj nie wrzucę, bo na razie zrobiłem tylko Mirka. Mirek miał sobie wrzucić na fejsika a jak nie było tak do tej pory nie ma. pewnie mu się nie podoba a wyszedł taki poważny chłopak.

mirek_male

jestem człowiekiem, który desperacko potrzebuje kupić słuchawki a planety ustawiły się w układzie, który można odczytać jako „nichuj”. jest to irytujące.

gry ze steama

gram w gry komputerowe, uważam, że to rozrywka lepsza niż np. oglądanie kabaretów na polsacie, albo na tvp1. mógłbym nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to bardziej rozwijające niż uważne analizowanie postępowania lekarzy z zielonej góry czy też wpajanie wartości rodzinnych przez rodziny zamieszkujące na sadybie i innych rejonach warszawy. mimo wszystko każdy ma prawo do swojego zdania. chyba, że masz mniej niż 14 lat, wtedy nie masz do tego prawa, wtedy prawo do własnego i do Twoje zdania w głównej mierze powinni mieć rodzice.

steam

nie mogę powiedzieć, że jestem jakimś hardcore’owym graczem. lubię spędzić czas grając w komputer, ale jak nie pogram to nic mi się tam nie wydarzy. giereczki też kupuję głównie po cynku z lowcygier, bo wiadomo – nie ma to jak porządny #cebuladeal. nie mam ciśnienia na nowe tytuły, bez problemu mogę poczekać aż cena spadnie i będzie można kupić go w dobrej – dla mnie – cenie. no i tak robiłem przez jakiś czas. ślinił się człowiek do humble bundle, to brazylijskich sklepów, do amazonów i innych muve. nazbierałem tego systematycznie, dając to tu, to tam 3$ wcale nie potrzebującym ludziom. chociaż niby z humbla coś tam idzie na cele charytatywne, niestety nie wiem jakie. no nic, życie, zbieractwo, bo tanio. no i tak patrzę sobie na tego steama. wszystko ponadgryzane, włączone wyłączone, pociapane i poszarpane jak zapasy w lodówce w święta. tutaj człowiek skubnął, tam popatrzył.

pierwsze co zmieniłem ostatnio to nie kupuję w ogóle gier, bo wtf, mam ze 100 tego tałatajstwa na steamie i nie przeszedłem nawet połowy tak mi się zdaje. człowiek śmiał się z matuli jak zbierała na strychu czy tam po sklepach jakieś pierdoły i składowała. bo tanie, bo chciała takie mieć, bo niby się nie przyda chociaż jest fajne. a tu tak samo z giereczkami, nie zagram, ale w paczce jest z innymi tytułami to wezmę. i o tak o. przyszło

od trochę-ponad-tygodnia gram w gry, do końca. do całych tych literek i końcowej muzyczki. jak się okazuje wiele gier, które – jak mi się wydawało – tylko nadgryzłem były niemal skończone. i tak ostatnio dowiedziałem się, że:

dishonored to bardzo ciekawa giereczka, która ma sensowną fabułę, bohater jest jakiś a nie po prostu, przejść można ją na kilka sposobów. projekt jest sympatyczny, umiejętności są ciekawe, ale dają za duży power, lokacje są przemyślane i zwyczajnie przyjemnie się gra. do tej pory zastanawiam się kim jest starsza pani, która przewija się podczas gry, ale co jak co, nie chciałbym, żeby była moją babcią. jeśli przechodzi się ją z zamiarem nie wyrżnięcia całej populacji miasta to kończy się dość dziwnie. mocne 7/10.

217980_screenshots_2014-12-17_00002

rage ma genialny projekt artystyczny. są tam jakieś misje. ma piękny projekt post apo. jeździ się samochodem. przepięknie wygląda i zespół musiał spędzić sporo czasu na to, żeby to takie wrażenie robiło. można mieć przy sobie tyle broni, że pinisher byłby zawstydzony. świetnie zrobiony świat. fabuła jest miałka. mało gier tak wygląda tak dobrze jak na swoje lata. normalnie jakby było brzydkie to raczej takie 6/10, ale w związku z tym, że to super oldschoolowe strzelanie, masa broni, misje i genialny design, to 8/10. a tak, gra kończy się tak niemożliwie z dupy słabo, ze ojej.

9200_screenshots_20160402002518_1

9200_screenshots_2016-02-17_00003

castelvania: lord of the shadows 2. nie wiem czy trzeba się rozpisywać. ta gra po prostu wygląda, działa, robi. 9/10. totalnie warto. tylko trudna i walki z bosami mogłyby być lepsze niż nudne, powtarzalne tłuczenie ich przez długi czas, bo mają podwójny pasek życia i są po prostu tacy sobie.

239250_screenshots_20160411225220_1

 i na koniec shadow of batman: akrham talion of mordor. giereczka w świecie władcy pierścieni, biegasz, bijesz orka, coś tam robisz z fabułą, bijesz orka, przejmujesz ich armię, bijesz dużego orka. powtarzalne do porzygu, ale jakie fajne. może to wynika z tego, że lubię takie gry a może z tego, że po prostu ta gra jest w porządku. ładnie wygląda, mechanika walki jest przyjemna, nie jest za łatwo ale i nie jest frustrująco trudno. no i ma coś, co powinna mieć każda gra. wbudowany mechanizm do robienia screenów. to jest 10/10, albo 11/10. totalnie.

241930_screenshots_20160410225059_1

dodam, że we wszystkie te gry grałem o wiele za długo. to znaczy ja tak gram. bo jak gram to zwiedzam, podchodzę, sprawdzam i szukam. jak gra zaplanowana jest na 5h, to pewnie mi zajmie 10h. tak już jestem skonstruowany.  inaczej nie umiem. a kończenie gier jest super. teraz spec opsy, hitman i bioshock.